19 marca, 2019 Blog Brak komentarzy

Każdy posiadacz brody wie, że osiągnięcie wymarzonego celu jest ogromnym wyzwaniem, a droga do niego wcale nie jest prosta i usłana różami. O ile cała brodata brać już wie „co z czym się je”, o tyle wszyscy Ci, którzy noszą się z zamiarem zapuszczenia brody na miarę wikinga albo Opie’go z Synów Anarchii, nie do końca wiedzą jak się za to zabrać. Tutaj z pomocą przychodzi ten tekst. Nie tylko po to, żeby wyjaśnić pewne kwestie, ale również po to, by wesprzeć Was w Waszej cierpliwości i wytrwałości, bo lekko nie będzie. Zaczynamy!

Faza I – kilkudniowy zarost.

Właśnie podjąłeś bardzo ważną decyzję, najsłuszniejszą jaką mogłeś, ZAPUSZCZASZ BRODĘ. Początki nigdy nie są łatwe i tak też będzie w tym wypadku. Tutaj bardzo istotną rolę odgrywa Twoje otoczenie: żona, dzieci, przyjaciele, współpracownicy, itd. Wszyscy przyzwyczajeni są do Twojej gładkiej, nieskażonej żadnym włosem twarzy, a tu nagle pojawia się zarost i coś im wszystkim przestaje pasować. O ile Ty patrząc w lustro widzisz Brada Pitt’a wcielającego się w znakomitą rolę w „Fight Club’ie”, o tyle wszyscy dookoła myślą, że zapiłeś kilka dni i ręce Ci się tak trzęsą, że nie możesz utrzymać maszynki. Coraz częściej będziesz słyszał teksty typu „ idź się ogolić”, „jak Ty wyglądasz”, etc. Spokojnie, DASZ RADĘ! Musisz dać, bo najgorsze przed Tobą, a jak to wytrwasz to droga do wymarzonego gangu motocyklowego będzie na wyciągnięcie ręki.

Faza II – „ZARAZ OSZALEJĘ”, czyli okres od 3 do 6 tygodnia.

Ten okres jest zdecydowanie najbardziej bolesnym ze wszystkich. To tutaj najczęściej wywieszana jest biała flaga. Nie dość, że cały czas drapie, swędzi, szczypie i piecze, to jeszcze Twoja kobieta nie chce się do Ciebie przytulić i twierdzi, że masz tak szorstką brodę, że można by na niej zetrzeć żółty ser na pizzę. Niektórym może sprawić dodatkowy ból fakt, że niestety będą musieli przyznać rację. Taka kolej rzeczy, jesteś teraz w fazie, gdzie włos nie jest na tyle długi, żeby mógł się swobodnie położyć na Twojej twarzy i jednocześnie nie jest tak krótki, żeby się nie podwijał i nie wbijał w skórę. Na domiar złego Twoja skóra jest bardziej wysuszona i mniej elastyczna.
Na większy dyskomfort narażone są osoby pracujące fizycznie i te, które prowadzą aktywny tryb życia, dlaczego? Dlatego że podczas wysiłku fizycznego, najzwyczajniej w świecie, pocimy się, a co za tym idzie na naszej skórze pozostanie sól, a sól i podrażniona skóra równa się DZIKI SZAŁ. Spokojnie. Jak mówią słowa pewnej polskiej piosenki „Nic nie może przecież wiecznie trwać” i również ta faza dobiegnie końca, ale póki trwa z pomocą przychodzą kosmetyki oraz kartacze. Częste nawilżanie skóry olejem lub balsamem bardziej ją uelastyczni, a włos stanie się bardziej miękki, dzięki czemu Twój dyskomfort zmniejszy się znacznie, a Twoja druga połowa stwierdzi, że w sumie ta broda to wcale nie był taki głupi pomysł.

Faza III – Jestem zwycięzcą!

Udało Ci się! Dotarłeś do celu! Twoja broda z każdym dniem staje się coraz bardziej okazała. Pokonałeś tak ciężką drogę, że spokojnie możesz wrzucać na siebie ramoneskę wsiąść na motocykl i dołączyć do SOA, albo chwycić w jedną dłoń topór, a w drugą tarczę, wyzwać samego Thora na pojedynek i wysłać go do Valhalli. Nie zapomnij tylko o jednym-Twoja broda, tak jak każdy z nas, potrzebuje pielęgnacji. Średnio raz w miesiącu powinieneś ją szlifować i codziennie myć, wyczesywać i odżywiać olejem lub balsamem. Dbaj o brodę najlepiej jak potrafisz, a zobaczysz, że odwdzięczy Ci się tym samym.
Niech broda będzie z Tobą.

Tomasz Juszczak

Barber w Fabryce Diamentów

Written by admin